IWONA MĄDZIK CZYLI KOBIETA PISTOLET !



Ten jeden rok znajomości z Iwonką pokazał mi, że można być jednocześnie kobietą ciepłą i uczuciową, a zarazem niezawodną, celną, skuteczną, zdecydowaną i wystrzałową jak pistolet.
Jest to kobietka, która celuje w same dziesiątki życiowe. To romantyczka słuchająca piosenek Lary Fabian i kobieta, która sama potrafi składać krzesła z Ikei.
Poznajmy ją bliżej w tym wywiadzie. Zapraszam.


- Jesteś dziewczyną z Podlasia, ale kobietą już z Warszawy. Gdzie lepiej się czujesz?

Pochodzę z Białegostoku, tam spędziłam dzieciństwo, lata szkolne i studia. Ukończyłam politologię, specjalizacja pedagogika resocjalizacyjna na Uniwersytecie Warszawskim. Po ukończeniu studiów postanowiłam zamieszkać w Warszawie i tak już tu jestem 10 lat.
Moje serce jest zawsze z moją rodziną i na Podlasiu i w Warszawie.

- Resocjalizacja nie była Twoim głównym celem, chciałaś czegoś więcej?

Tak, już w dzieciństwie miałam marzenie żeby pracować w wojsku, na przykład marzyła mi się żandarmeria wojskowa. Jednak na tamten czas kobiety nie były przyjmowane do szkół wojskowych, dlatego postanowiłam zostać policjantką. Po studiach przeszłam pomyślnie procedurę kwalifikacyjną do policji. Następnie z wyróżnieniem ukończyłam siedmiomiesięczny kurs podstawowy w Szkole Policji w Słupsku.

- Z tego co widziałam w filmie Akademia Policyjna, nie jest tam łatwo...oczywiście  żartuje. Ale myślę że lała się tam krew i pot oraz była burza mózgu?

Ha.. ha.. ha… Może krwi to nie było, ale wysiłek fizyczny i psychiczny obcował z nami codziennie. Aby przejść samą weryfikację  trzeba się wcześniej przygotować, godziny treningów pod fachowym okiem oraz zdobycie wiedzy potrzebnej do testów. Nie wystarczy chcieć, trzeba działać i dużo z siebie dać, inaczej się nie podoła i odpadnie.

- Skąd u ciebie ta twardość, zaradność i siła, przecież dzieciństwo miałaś sielankowe?

Moją ciekawość, dociekliwość i umiejętność kojarzenia faktów dostrzegał już ojciec w dzieciństwie.
To ja broniłam w szkole mojego brata bliźniaka i ja zawsze wykłócałam się o nasze oceny. Byłam taką "charakterną dziewczyną" i tak już zostało do dziś. Wiedziałam, że trzeba pracować, uczyć się, zabiegać i nawet zaciskać zęby, żeby osiągnąć cel.  To że jestem kobietą nie ułatwiało mi w życiu, a nawet odwrotnie.

- Jesteś lwicą, która zawsze liczy na siebie i zdobywa co chce, lecz czasem jesteś zmuszona do liczenia się ze zdaniem innych. Jak sobie z tym radzisz?

Moja rodzina, mąż Krzysztof  i synek Wiktorek zmieniły wiele w moim życiu. Teraz razem podejmujemy decyzje, tak żeby były dobre dla nas wszystkich. Taka jest przecież idea rodziny. Wtedy jestem spokojna i szczęśliwa.


- Czy szkoła policyjna nie skrzywiła twojej psychiki? Niejeden twardziel nie ukończył jej?

 Owszem, było ciężko, ale to sprawdzian czy potrafisz poradzić sobie w kryzysowych sytuacjach. Jeśli zostaniesz złamany i wymiękniesz to nie nadajesz się do pracy w policji, bo to praca gdzie musisz panować nad emocjami, szybko i umiejętnie reagować zgodnie z prawem.
Jedynym uszczerbkiem jaki mi pozostał po szkole w Słupsku to kilka siwych włosów na głowie (śmiech), ale z tym da się żyć.


- Zaraz po ukończeniu  szkoły policyjnej zaczęłaś pracę w warszawskiej komendzie, wyszłaś za mąż i podjęłaś pracę dodatkową jako kurator sądowy. Czujesz się spełniona zawodowo?

Tak, praca daje mi wielką satysfakcję, robię to co lubię. Mam możliwość pomagać ludziom, czasem to są młode osoby, które potrzebują wskazania kierunku, żeby wejść na dobrą drogę. To praca, gdzie zawsze coś się dzieje, są wyzwania, a ja staram się im podołać.

- Jaki inny zawód wybrałabyś dla siebie?

Hmmm...Może zostałabym pisarką, zawsze lubiłam pisać opowiadania, albo dziennikarką w dziale reporterskim.




- A może masz jeszcze jakąś niespełnioną pasję, marzenie?

Tak, fascynuje mnie myślistwo. Zawsze interesowałam się militariami, gadżetami z tym związanymi.
Coraz częściej myślę, że nadszedł czas aby rozpocząć przygodę z myślistwem.
Poza tym marzy mi się bungee jumping, ale to zrealizuję tylko w Hadze. Pewnego dnia przyjadę i zorganizujemy wypad do Hagi, gdzie z 60 m poleeecceee!!!

- Powiem ci Iwonka, że na moje oko, Ty już spełniłaś prawie wszystkie swoje cele, marzenia i pasje.
Zostałaś już dawno myśliwym, bo upolowałaś fajnego męża wojskowego na poligonie życia, sama nosisz dumnie mundur policyjny, więc same militaria cię otaczają. Macie kochanego synka Wiktorka, który ma charakter wodza, on daje wam radość i jest wyzwaniem.
Został tylko skok z bungee, więc musisz tylko pomyśleć nad jeszcze innymi marzeniami, na pewno są gdzieś tam w głowie.

Dziękuję za  udzieloną nam kobiecą lekcję pt. "Jak można w życiu strzelać w same dziesiątki bez użycia broni".

Brak komentarzy:

Laika. Obsługiwane przez usługę Blogger.